niedziela, 2 listopada 2014

Naturalnie w Inowłodzu

   07:27                 13 komentarzy




Dosyć długo (a biorąc pod uwagę, że zdjęcia powstały w sierpniu :) więc miałam dużo czasu :)) zastanawiałam się, czy przy wpisie o Inowłodzu dodawać swoje zdjęcia. Powód? Nie mam tego dnia grama makijażu ani nawet tuszu do rzęs :) Czasami tak mi się zdarza, że wyjeżdżamy bardzo rano i nie mam zwyczajnie na to czasu. Czasami nakładam tylko tusz, a tego dnia zupełnie nic. Zresztą nie planowaliśmy żadnych atrakcji. Miał to być tylko wyjazd z Warszawy do Łodzi i później do Lublina, ale... już kilka razy mieliśmy ochotę  pokazać synkowi ruiny inowłodzkiego zamku. Przeszkodą był zwykle brak czasu. Tego dnia wykorzystując ładną pogodę (co w sierpniu było rzadkością) na chwilę się tam zatrzymaliśmy.

Inowłódz położony jest przy skrzyżowaniu dróg prowadzących z Opoczna do Rawy Mazowieckiej oraz z Łodzi do Radomia. Ciekawostką jest, iż zamek znajduje się 6 km od słynnego ośrodka przygotowań olimpijskich w Spale.
Nie wiem, czy wiecie, ale zamek w Inowłodzu został częściowo zrekonstruowany. (poniżej na zdjęciach będzie stan na rok 2008). Jak wynika z relacji z przebiegu odbudowy, przebiegała ona z dosyć dużymi perturbacjami tu, aby w 2013 roku znaleźć szczęśliwe zakończenie dla inwestora.

Zamek został wzniesiony za panowania Kazimierza Wielkiego w XIV wieku jako budowla obronna. Posadowiono go w dolinie Pilicy, w miejscu o naturalnych walorach obronnych, strzegł komory celnej i przeprawy na rzece. Zamek wielokrotnie zmieniał właścicieli i ulegał licznym przebudowom, a podczas potopu szwedzkiego został zdobyty i nieodwracalnie zniszczony. Do czasów współczesnych zachowały się jedynie fundamenty z częścią piwnic i baszt oraz śladem fosy. Taki stan trwał, jak wspomniałam wcześniej do 2008 roku, by przez kolejne 5 lat ulec konserwacji i częściowej rekonstrukcji.
Więcej na temat zamku można przeczyć w załączonym linku. A ja zapraszam na fotorelację z wizyty, momentami drastyczną...














W tle kościół św. Idziego, który również polecam miłośnikom architektury romańskiej, i nie tylko.







...tu przymierzałam się do pisania bloga... mercedesem jeszcze tego nie robiłam, chociaż kilkanaście lat temu kilka maszynopisów było moim dziełem... i nawet bezwzrokowo...
 
   ach, jak ja "uwielbiam" wiszące kable.... brr







Kolejnym przystankiem tego dnia była Studzianna-Poświętne i 15 minutowa wizyta w barokowej Bazylice św Filipa Neri i św. Jana Chrzciciela.

Zespół Klasztorny Filipinów położony jest w centrum wsi Poświętne na niewielkim wzgórzu. Monumentalna sylwetka bazyliki z ogromną kopułą widoczna jest w okolicy z wielu kilometrów.
.
Pierwszym elementem przyciągającym wzrok odwiedzających sanktuarium, jest bogato zdobiona, dwupiętrowa fasada. W dolnych niszach znajdują się posągi stróżów kościoła – kapłanów filipińskich. W górnych z kolei umieszczono posągi św. Józefa i Maryi. Na szczycie frontonu znajduje się rzeźba Jezusa Chrystusa, przedstawionego jako Dziecię stojące na kuli ziemskiej i trzymające krzyż. Całość frontonu zdobią pilastry oraz centralnie umieszczony witraż będący kopią cudownego obrazu Matki Boskiej Studzieńskiej. Nad niewielkim balkonem znajdującym się nad głównym wejściem, umieszczono tablicę erekcyjną wyobrażającą dwa aniołki trzymające owalną tarczę z napisem „Jesus, Maria, Joseph”. Po obydwu stronach frontonu znajdują się kaplice, nakryte kopułami z latarniami, na których ustawiono figury aniołów.


Cały kompleks klasztorny otoczony jest murem, w którego południowo-zachodnim i północno-zachodnim narożniku wznoszą się dwie dwupiętrowe budowle. Pierwsza z nich to dzwonnica z początku XIX w., kryta namiotowym dachem, z trzema dzwonami, z czego najstarszy pochodzi z 1711 r. Druga budowla to baszta zegarowa z drugiej połowy XIX w. ozdobiona kopułą z ośmioboczną latarnią (pierwsze zdjęcie od góry).

Wnętrze bazyliki zaskakuje swoją wielkością i przestronnością. Wysokość od podłogi do krzyża na głównej kopule wynosi 45 m. We wnętrzu znajduje się 11 barokowych ołtarzy z elementami rokoka. W ołtarzu głównym pomiędzy pięciometrowymi kolumnami w stylu korynckim umieszczony jest cudowny obraz Matki Boskiej Studzieńskiej, przedstawiający Świętą Rodzinę Nazaretańską spożywającą wieczerzę. (niestety na moich zdjęciach niewidoczny). Można zobaczyć go tu.
 


Czy Wam też zdarza się takie niezaplanowane, szybkie zwiedzanie? My na zwiedzenie tych dwóch miejsc poświeciliśmy ok 45 minut.
Pozdrawiam w tym pełnym refleksji dniu...

Ubrana byłam w:
Bluzka - Levis
Spodnie - Cross
Koturny - Big Star
Torebka - nn

13 komentarzy:

  1. Świetny zamek , ja lubie takie małe , poza szlakami tłumów turystów . I wyglądasz cudnie tak na 100 % natural . Przecież to nasza psychika , nas blokuje ... Bez tuszu ?!?! No po bułki nie wyjdę ;);)
    A masz taka sylwetkę , Ze normalnie zazdrość - delikatna i Krucha . Pielęgnuj te swoją naturalność

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też uwielbiamy odkrywać miejsca "nieodkryte" przez tłumy turystów :)
      co do makijażu, to ja jeszcze ze dwa lata temu nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu bez tuszu, a nawet w domu zawsze rano tuszowałam rzęsy, ale z braku czasu zdarza mi się i to coraz częściej wychodzenie i chodzenie bez makijażu :)

      Usuń
  2. Uwielbiam niespodziewane, nieplanowane wypady turystyczne, zdarzaja nam sie o róznych porach dnia podcxzas weekendu, raz bliżej, raz dalej. Piekny reportaż i nawet brak makijażu nie ma tu znaczenia. ładna dziewczyna zyskuje nawet bez fluidu i maskary :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ostatnio to poza pracą wszystkie inne wypady są niespodziewane, np. wczoraj byliśmy obok Torunia na wyjeździe związanym z pracą, a że skończyliśmy wcześniej niż planowalismy to "wypadliśmy" na kilka godzin do rodziny... do Gdańska :)

      Usuń
  3. Great blog♥

    How about follow each other?
    I follow your blog. Waiting for you♥

    My Blog: http://juliemcqueen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię zamki i to bardzo!!! A tego jeszcze nie zaliczyłam! Dzięki za wycieczkę!!!
    Przyznaję, że wolę planowane odkąd mąż zrobił mi niespodziankę i zabrał do twierdzy Kłodzkiej, a ja byłam zbyt lekko ubrana - zimno mnie dobija;)
    A braku makijażu nie widać! To jest plus delikatnego mejkapu na co dzień;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zachęcam do zaliczenia :))) Oj, mnie tez zimno dobija :(, cały rok mogłoby być lato, no przynajmniej wiosna :) U nas planowane wycieczki kończą się zazwyczaj fiaskiem, bo praca bierze górę nad przyjemnościami, niestety :(, ale póki co nie potrafię tego zmienić...niestety...

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe miejsce. Fajnie było z Tobą pozwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne widoki! To naprawdę piękne miejsce ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nice blog dear.
    would you like to follow each other on our blogs ...? let me know> http://mcaruso930.blogspot.it
    I wait for you, kisses!

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz delikatną urodę i brak makijażu nie szkodzi jej, ja też nie zawsze pamiętam o makijażu ;) miejsca przeze mnie nie znane, fajnie, że je pokazałaś zawsze to też jakiś sposób poznania i zwiedzania... jak dla mnie to super wyglądałaś w tym dniu:) natura jest najpiękniejsza :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. I biję się w pierś, że siedzę w domu i ciężko mi się ruszyć:)

    OdpowiedzUsuń
  10. mega spodnie !!! przepiękne miejsce

    OdpowiedzUsuń

Gdy zostawisz swój komentarz na pewno do Ciebie zajrzę, a jeśli dodasz mnie do obserwowanych sprawisz mi tym przyjemność, a ja się odwdzięczę.

Czasami praca nie pozwala mi przez kilka dni, a nawet tygodni zaglądać na bloga, zatem proszę o wyrozumiałość:)